Kwatery pracownicze Osiek – tak oto połączyłyśmy przyjemne z pożytecznym

Dobrze spędzone 3 tygodnie

Ciągle w rozjazdach – tak w skrócie można określić moją pracę. Nie jest to łatwy chleb, bo nigdzie nie zagrzewasz miejsca na dłużej, no i żal swojego mieszkania, które się zostawia na tak długo… Ale, po pierwsze, która praca jest łatwa? A po drugie, póki nic mnie nie trzyma – jeżdżę. Od kierownictwa dostaję informację, która spółka i gdzie będzie kolejną do kontroli oraz kto będzie w moim zespole. Ale już do mnie należy zorganizowanie transportu, noclegów i wszystkiego, co wiąże się ze spędzeniem kilku tygodni w delegacji.

Tym razem do zespołu przydzielono mi 4 dziewczyny. Nie często się to zdarza – zazwyczaj jeździmy w mieszanym składzie. Cel – fabryka w okolicach Oświęcimia, czas – 3 tygodnie. Po wyszukaniu noclegów, rzuca mi się w oczy „Kwatery pracownicze Osiek” – w sumie nawet nie wiedziałam, że coś takiego funkcjonuje. I nie tak to sobie wyobrażałam, bo określenie „kwatery pracownicze” w pierwszej chwili przywodzi na myśl poszarzały, smutny blok między kopalnią a hutą. A tu miłe zaskoczenie! 🙂

Co prawda miejscowość Osiek oddalona jest o kilkanaście kilometrów od Oświęcimia, ale nie ma to dla mnie znaczenia, i tak pieszo byśmy do pracy nie chodziły. Po rozmowie z właścicielką okazuje się, ze pięcioosobowe mieszkanie jest w tym czasie zajęte, ale może to i dobrze – pięć kobiet i jedna łazienka – to nie jest dobra opcja. Decyduję się na dwa pokoje – trzyosobowy dla dwóch dziewczyn i czteroosobowy dla trzech. Każdy z łazienką, więc rano nie będziemy sobie aż tak bardzo wchodzić w drogę. Telewizor, wi-fi, dostęp do kuchni – to chyba wyposażenie standardowe, o którym nie trzeba wspominać.

Przyjemna lokalizacja, miła okolica i dużo zieleni. Ogniska raczej nie planujemy urządzać, ale miło, że przewidziano i taką opcję. Kiedy dojeżdżałyśmy na miejsce, naszym oczom ukazały się „Kwatery pracownicze Osiek” usytuowane na niewielkim wzgórzu i otoczone zielenią, w zasadzie po opisie dokładnie tego się spodziewałam. Właścicielka budzi zaufanie, a to przecież bardzo ważne, bo zostawiamy w pokojach cały nasz 3-tygodniowy dobytek, niekiedy nawet na cały weekend bez nadzoru.

Wyjeżdżając w taką delegację zazwyczaj lubimy na weekendy wracać do domu. Oczywiście w głównej mierze zależy to od odległości, ale gdy tylko jest taka możliwość, zostawiamy pracę i jedziemy do swoich. Jednak w tygodniu, gdy zrobimy to, co miałyśmy zrobić, wieczór należy do nas. Wtedy nie ma nic lepszego niż relaks z lampką wina w dłoni 😉 A gdy jeszcze mamy przyjemne miejsce do posiedzenia, jak na przykład taras z widokiem na uspokajającą zieleń – to już niczego więcej do szczęścia nam nie trzeba 🙂

Beata Z., Warszawa
 

Masz pytania albo chcesz zarezerwować nocleg? Skontaktuj się z nami!

Komentowanie zostało wyłączone.