Delegacja w Osieku – przyjemne z pożytecznym, część druga

Poniedziałek rano – musimy stawić się w kontrolowanej firmie o godzinie 8:00. Jazda prosto z Warszawy nie wchodzi w grę. I nie mam tu na myśli jedynie korków, które pewnie dołożyłyby z godzinę drogi, ale przede wszystkim nasze samopoczucie – musimy przecież jeszcze później cały dzień pracować na najwyższych obrotach! W takich sytuacjach jak ta, w delegację wyjeżdżamy już w niedzielę wieczorem. Daje nam to chwilę, żeby się rozpakować i zaaklimatyzować w naszym nowym lokum, a rano możemy na spokojnie zebrać się do pracy.

Gdy przyjechałyśmy na miejsce, było już ciemno, więc nie mogłyśmy dokładnie rozejrzeć się po okolicy, ale to, co zwróciło naszą uwagę, to monumentalne drzewa rosnące w obejściu. Mimo późnej godziny właścicielka przywitała nas i wskazała pokoje. Bardzo schludnie i czysto, jesteśmy naprawdę zadowolone. Miałam okazję spać już w różnych miejscach i nie mam wygórowanych oczekiwań, ale zdarzało się trafiać w miejsca, które poziomem czystości zdecydowanie odrzucały. A tutaj przywitały nas przyjemnie urządzone, kolorowe pokoje. 🙂

 

Zapowiadają się miłe trzy tygodnie

Pierwszy tydzień pracy mija nam bardzo szybko. Wpadłyśmy w wir obowiązków, często pracowałyśmy dłużej, zostając po godzinach. Do kwater wracałyśmy wymęczone i marzyłyśmy jedynie o prysznicu i wygodnym łóżku. Na weekend postanowiłyśmy jednak zostać w Osieku i pozwiedzać, w szczególności pobliski Oświęcim. W pierwszej kolejności chciałyśmy się zapoznać raczej z bardziej rozrywkową stroną miasta. Ponieważ sobotni poranek był trochę pochmurny, postanowiłyśmy wybrać się na babskie zakupy. 🙂 Trafiłyśmy do galerii handlowej Niwa, w której, jak się okazało, również znajduje się kino Planet Cinema. Po buszowaniu po sklepach i po relaksacyjnej, pysznej kawie, postanowiłyśmy wybrać się na seans, a naszym celem była przyjemna, lekka komedia. Po filmie, w wyśmienitym nastroju udałyśmy się w stronę Oświęcimskiego rynku. W okolicy natrafiłyśmy na włoską knajpkę, w której postanowiłyśmy coś zjeść. Potem przemierzyłyśmy centrum miasta wzdłuż i wszerz, a na zakończenie dnia skoczyłyśmy na jednego drinka.

W niedzielę nie zrywałyśmy się zbyt wcześnie z łóżek, trzeba przecież dać sobie czasem odetchnąć. 🙂 Naszym celem tego dnia była wycieczka do Parku Miniatur w Inwałdzie. Pogoda wyjątkowo nam dopisała. A Park Miniatur? Byłyśmy nim zachwycone! Zobaczyłyśmy mini repliki najbardziej znanych budowli i zabytków, tak misternie wykonanych, że odzwierciedlały chyba każdy detal! Podziwiam ludzi, którzy nad tym pracowali – musiało im to zająć dobrych kilka lat… 🙂 W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się na obiad, a wieczór spędziłyśmy bardzo spokojnie, powoli zbierając myśli przed poniedziałkiem.

Dzięki wspólnie spędzonemu weekendowi zacieśniłyśmy nasze relacje i poznałyśmy się bliżej. Miło tak odetchnąć w dobrym towarzystwie i przyjemnym miejscu po całym tygodniu pracy. A przed nami jeszcze kolejne dwa!

– Beata z Warszawy

 

Masz pytania albo chcesz zarezerwować nocleg? Skontaktuj się z nami!

Komentowanie zostało wyłączone.