Obecność na dożynkach w Osieku obowiązkowa!

W niedzielę 19 sierpnia w Osieku odbywały się dożynki. Co robiłam na tych dożynkach? Co ja w ogóle robiłam w Osieku?! Odpowiedź na to pytanie jest prosta, bo w tym czasie przebywałam tam na mojej delegacji służbowej. Razem z czterema innymi osobami przyjechaliśmy prosto z centrum Wrocławia i nigdy wcześniej nie braliśmy udziału w czymś takim, jak podziękowanie za tegoroczne plony. Skoro tylko dowiedzieliśmy się, że dożynki będą się odbywały akurat w trakcie naszego wolnego weekendu, nie było wprost opcji, żeby tam się nie wybrać.

Tak dla krótkiego wyjaśnienia, Osiek to wieś w województwie małopolskim. Dookoła jest pełno pól i lasów, znajduje się tu, nie tylko tu, ale w całej okolicy, pełno gospodarstw, upraw i pasiek, nic więc dziwnego, że co roku świętuje się zebranie plonów i zakończenie ciężkiej pracy. Mieszkając w dużym mieście, jesteśmy od tego z daleka, a jedyne co mamy wspólnego z rolnictwem, to tyle, że jadąc gdzieś, widzimy snopki na polach… A do tej właśnie wsi trafiliśmy z polecenia służbowego, co prawda wyjazd docelowo był do Oświęcimia, ale noclegi mieliśmy zarezerwowane kilka kilometrów dalej, w Osieku właśnie.

 

Kolorowo, muzycznie i tanecznie – tak właśnie wyglądały dożynki w Osieku

Takie dożynki mają charakter ludowy i są bardzo mocno zakorzenione religijnie, dlatego wszystko zawsze zaczyna się od uroczystej mszy z błogosławieństwem i innymi takimi ceremoniami. Potem rozpoczęła się część bardziej artystyczna – występy zespołów pieśni i tańca oraz góralskiej kapeli. Zobaczyć można było stoiska z rękodziełem, wystawę rolniczą, a nawet zakupić miód z lokalnej pasieki. Były ogromne bochny chleba, panie w ludowych sukniach (panowie też w czymś ludowym, ale to panie przykuwały większą uwagę), dekoracje z kwiatów i owoców, kukły ze słomy, atrakcje dla dzieci, a na koniec zabawa taneczna.

Nie powiem, żeby to była moja impreza życia, ale na pewno dla nas, „mieszczuchów” było to nowe doświadczenie. Na co dzień żyjemy wśród masy obcych ludzi, a jedynej osobie, której mówisz „dzień dobry” to ewentualnie sąsiadowi w bloku. Na dożynkach w Osieku miło było zobaczyć taką zwartą społeczność osób, które albo się bardzo dobrze znają, albo przynajmniej wiedzą, kto kim jest. Prawie jak taka jedna, wielka rodzina.

-Monia

Masz pytania albo chcesz zarezerwować nocleg? Skontaktuj się z nami!

Komentowanie zostało wyłączone.