Delegacja w Osieku – przyjemne z pożytecznym, część trzecia

Kolejny tydzień naszej delegacji w Osieku, a w zasadzie w Oświęcimiu, był bardzo deszczowy… Czy cały miesiąc taki będzie? Ale wykorzystałyśmy ten czas dobrze – każda na swój sposób. Głównie wieczory spędzałyśmy w naszych kwaterach. Czasem obejrzałyśmy razem jakiś film w telewizji, czasem urządzałyśmy sobie pogaduchy, z kolej innym razem każda zaszywała się w swoim kącie, czytając książkę lub kontaktując się z rodziną i znajomymi. Po pracy, zamiast iść coś zjeść na mieście, postanowiłyśmy poszaleć w kuchni i gotować sobie obiady. Każdego dnia każda z nas miała przygotować swój popisowy posiłek. A nawet jednego dnia, w przypływie nudy, Magda upiekła przepyszne czekoladowe brownie! Bardzo miło upłynął nam ten deszczowy dzień. To nieprawda, że niepogoda zawsze oznacza nudę! 🙂

Prognozy pogody na weekend w Małopolsce były różne i niejednoznaczne. Dziewczyny postanowiły na weekend wrócić do domu, w końcu to już drugi tydzień naszej nieobecności. Ja jednak postanowiłam zostać i ściągnąć tutaj mojego chłopaka. Skoro jestem już w tych okolicach, to chcę z tego wyjazdu wycisnąć jak najwięcej!

 

Jak spędzić weekend w delegacji? Możliwości jest wiele!

Mój chłopak przyjechał w piątek wieczorem i ten wieczór spędziliśmy w centrum Oświęcimia. Odwiedziliśmy sprawdzoną w zeszłym tygodniu włoską restaurację, a potem wybraliśmy się na spacer po zabytkowej starówce, a na koniec na piwo. Drugi dzień zaczęliśmy od najmniej przyjemnej „atrakcji turystycznej”, ale niestety obowiązkowego punktu każdej wycieczki do Oświęcimia, mianowicie wybraliśmy się do Muzeum Auschwitz. Każdy zna historię tego miejsca, już od podstawówki uczyliśmy się o nim, czytaliśmy książki, oglądaliśmy filmy… Jednak zobaczyć to na żywo, być tam – to zupełnie co innego. Nawet nie potrafię tego opisać, byłam po prostu zdruzgotana i przejęta do głębi!

Na poprawę humoru i rozluźnienie atmosfery wybraliśmy się na przejażdżkę do Pszczyny, która leży całkiem niedaleko od Oświęcimia, a słynie z pięknego parku i zamku. I okazało się to prawdą. Zamku nie udało nam się co prawda zwiedzić, ale przespacerowaliśmy się parkiem i zjedliśmy smaczne lody.

Całą niedzielę zarezerwowaliśmy sobie na nasz polski park rozrywki – Energylandię. Nigdy nie byłam w takim miejscu i zastanawiałam się, czy będę miała odwagę przejechać się tymi wszystkimi karuzelami i kolejkami górskimi! 🙂 Odwagę miałam, ale… tylko raz… 😉 Jednak nie do końca czuję się w tym dobrze, ale za to mój chłopak miał frajdę jak mało kto! Na szczęście oprócz budzących strach kolejek górskich, jest tam jeszcze wiele innych, ciekawych rzeczy do robienia, więc niedzielę spędziliśmy bardzo sympatycznie. Ale niestety, co dobre szybko się kończy, i niezbyt późnym wieczorem musieliśmy się pożegnać i rozstać na kolejny tydzień. Ale to już niedługo, jeszcze tylko pięć dni i wracam do domu. 🙂

– Beata z Warszawy

 

Masz pytania albo chcesz zarezerwować nocleg? Skontaktuj się z nami!

Komentowanie zostało wyłączone.