Słyszałam niejednokrotnie o takim wydarzeniu jak Tydzień Kultury Beskidzkiej, ale nigdy nie zagłębiałam się w szczegóły. Aż tu przyszła okazja – możliwość uczestniczenia i zobaczenia niektórych występów na żywo. Postanowiłam skorzystać, bo czemu by nie? 🙂
Pochodzę z okolic Poznania, a do Małopolski przyjechałam na jedną z wielu podróży służbowych. Często jeżdżę w różne miejsca, a dzięki temu poznaję różne regiony i kultury. Tym razem miałam możliwość poznać bliżej kulturę beskidzką, ponieważ zawitałam w malutkiej miejscowości Osiek, która oddalona jest zaledwie 15 kilometrów od szerzej znanego Oświęcimia. W trakcie mojej delegacji wypadł weekend, a w trakcie weekendu wspomniany wcześniej Tydzień Kultury Beskidzkiej.
W tym roku była to już 55. edycja spotkania, którego celem jest prezentacja folkloru i sztuki ludowej za pomocą muzyki i tańca. Patronatem wydarzenia jest Międzynarodowa Rada Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej, a Tydzień Kultury Beskidzkiej jest ich najstarszą, największą i najdłużej trwającą imprezą folklorystyczną w Europie. To dopiero wydarzenie, a ja wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z ogromu jej skali!
Występy odbywają się na pięciu scenach – w Wiśle, Szczyrku, Żywcu, Makowie Podhalańskim i Oświęcimiu, w którym to miałam okazję zobaczyć i usłyszeć na żywo barwy, muzykę i kulturę Beskid. Co ciekawe, oprócz występów rodzimych zespołów, na scenie można zobaczyć również artystów zagranicznych, w tym roku z Bułgarii, Japonii, Rumunii, Meksyku, Indii czy Turcji, a także jeszcze z wielu innych krajów.
Muzyka, śpiew i taniec na żywo – to właśnie 55. Tydzień Kultury Beskidzkiej
Ja uczestniczyłam w sobotnich i niedzielnych koncertach, gdyż wtedy wypadały moje dni wolne. Od godziny 18:00 byłam już obecna pod sceną. Dla wszystkich miłośników folkloru, muzyki regionalnej, tańca i śpiewu takie wydarzenie jest nie lada gratką, ale również dla kogoś takiego jak ja, człowieka z zupełnie innych stron i nieobeznanego z kulturą beskidzką, jest ciekawym, kolorowym i bogatym wydarzeniem.
Nadal mając przed oczami zlewające się kolory wirujących spódnic podhalańskich tancerek, wracałam na swoje kwatery w Osieku, gdzie spędzała czas reszta współpracowników, którzy nie dali się namówić na Tydzień Kultury Beskidzkiej. Na szczęście znalazło się dla mnie jeszcze miejsce siedzące przy grillu, a nawet na talerz wpadło coś dobrego. Taki to właśnie miałam wyjazd folklorystyczny do Małopolski.
– Joanna
Masz pytania albo chcesz zarezerwować nocleg? Skontaktuj się z nami!
Komentowanie zostało wyłączone.






